
sławni ludzie i ich zegarki


Dobrze wiadomo, że wiele kultowych modeli czasomierzy zyskało swoją rozpoznawalność i stały się obiektem pożądania kolekcjonerów dzięki znanym osobom, które je posiadały lub tylko nosiły. Często bywało tak w przypadku aktorów, którzy mieli je na swoich nadgarstkach jedynie podczas odgrywania wspaniałych ról filmowych. Dziś chciałbym przedstawić piękny kieszonkowy zegarek z alarmem marki Zenith oraz krótką i ciekawą historię, która się z nim wiąże. Mahatma Gandhi, bo o nim tu mowa, jest to postać, która zapisała się złotymi zgłoskami w światowej historii walki o wolność i niepodległość swojego kraju, walki co warto dodać nie mającej charakteru przemocy. A więc do sedna 😉
Zenith od 1914 roku rozpoczął eksport swoich wspaniałych zegarków poza granicę kraju, w tym również do Indii. Gandhi otrzymał ten wspaniały prezent od swojej przyjaciółki, późniejszej premier Indii Indiry Nehru i pomimo, że starał się nie przywiązywać do rzeczy materialnych ten oto czasomierz stał się można powiedzieć jego nierozłącznym towarzyszem podróży. Funkcja alarmu pomagała mu w przypominaniu o różnych spotkaniach, modlitwie jak i oczywiście wybudzała ze snu podczas wielu pociągowych wypraw po kraju. W jednej z takich podróży do Kampur jego Zegarek został skradziony, strata tego wspaniałego czasomierza i prezentu wprawiła go w przygnębienie, które później sam opisał. Ale jak w każdej ciekawej historii następuje zwrot akcji 😉 tak i w tej okazało się, że po 6 miesiącach złodziej postanowił oddać zegarek jego właścicielowi oraz osobiście przeprosić za swój niegodny czyn, którego się dopuścił. Zegarek po śmierci Gandhiego został w rodzinie. Otrzymała go jego wnuczka, później zegarek przechodził z rąk do rąk wielu kolekcjonerów, którzy doceniali jego wyjątkową wartość, aby w ostateczności zostać sprzedanym na aukcji z kilkoma innymi osobistymi rzeczami Gandhiego. Cena, która osiągnęła aukcja to 1,8 miliona $. To już tyle jeśli chodzi o tą krótką historię wyjątkowego zegarka i człowieka, który go posiadał.
Autor tekstu: Sebastian Malewski